Noworoczne plany

Moje nowe, kontrowersyjne podejście, które zacząłem ostatnio praktykować nie polega już na ustanawianiu i realizowaniu konkretnych celów. Dla mnie cel jest OK dopóki go nie osiągnę, bo potem cała magia pryska, a ja nie potrafię cieszyć się sukcesem (tak, możliwe że to wyłącznie mój problem). Gdzieś kiedyś usłyszałem, iż „the chase is better than the catch”. Dało mi to do myślenia. Generalnie w życiu chodzi o to, żeby być szczęśliwym. Tylko że szczęście nie powinno być impulsywne — coś się raz uda to jestem happy, a jeśli coś nie pójdzie to jest w stanie zmienić mi nastrój. Jak więc będąc osobą ambitną, która uwielbia sie rozwijać, być szczęśliwym, jeśli ambicja karmi się spełnionymi celami?

Kierunek. Może to dobre słowo, a może nie. Kierunek to dla mnie cel zdefiniowany jako rozwój, postęp, krok do przodu. Takiego celu nie można zrealizować. Cel taki cały czas się realizuje (jeśli rzeczywiście nad nim pracujemy). Przykład: zamiast definiować cel jako „chcę nauczyć się tańczyć”, ustalamy kierunek „uczę się tańczyć”. Nie muszę się teraz zastanawiać nad tym, kiedy to już nauczyłem się tańczyć i czy taki poziom wystarcza mi do szczęścia. Teraz każdy moment, w którym poczuję że się czegoś nowego nauczyłem dostarcza mi radości z tego, że realizuję jeden ze swoich kierunków.

To oczywiście nie wszystko, bo w tym całym mechaniźmie brakuje jednego kluczowego elementu: celów pośrednich. Są one konieczne do realizowania kierunku. Aby rozwijać się w tańcu muszę przecież zrobić krok, no co najmniej ten podstawowy, a jeszcze lepiej to obrót (tylko raczej o 360 stopni, bo inaczej kierunek się zmieni :)). Co jakiś czas ustanawiamy sobie więc małe cele, ale tylko po to, żeby realizować ten większy: kierunek.

Jak dla mnie to cele pośrednie do kierunków mają się tak jak emocje do uczuć. Te pierwsze są zaledwie tymczasowe, pojawiają się i znikają. Uczucia natomiast trwają i dają permanentne szczęście (albo i nieszczęście, różnie to w życiu bywa).

Ponieważ jednym z moich kierunków jest dzielenie się wiedzą i przemyśleniami, celem pośrednim stał się ten o to wpis. Być może niektórzy z Was chociaż zastanowią się czy ma jakikolwiek sens 😉